wtorek, 6 października 2015

Wyrazisty manicure na jesień


Minęło lato idzie jesień . Trendy w manicure na jesień/zimę to powrót do kolorów wyrazistych. Można na chwilę zapomnieć o żywych i pastelowych kolorach lakierów które dominowały w okresie wiosenno-letnim.  Najmodniejsze kolory teraz to: czerń,  granat,  głęboka czerwień i marsala.  Myślę, że choć jeden lakier w modnym kolorze znajduje się w kosmetyczce każdej kobiety. Jeśli chodzi o wykończenia warto przyozdobić paznokcie jakimś wzorem metalicznym lub wybrać lakier matowy. Wykonany przeze mnie manicure jest bardzo prosty ale efektowny. Warstwa spodnia to czarny lakier (Lemax colour), smuga z drobinkami złota (lakier MV) i oczywiście cyrkonia na palcu serdecznym. Nie zapomniałam o utwardzaczu (Carla).
 
Gdyby ktoś się dziwił skąd teraz wzięłam stokrotki. Na pomysł takich paznokci wpadłam latem ale jednak bardziej pasują do jesiennych stonowanych stylizacji.

sobota, 3 października 2015

New York, New York

 
 
Jak śpiewała Liza Minnelii chcę się obudzić w mieście które nie śpi.  Takie atrakcje świata mody tylko tam.  A świat mody zmienia się tylko, czy my za tym nadążamy?  Myślę, że wielkie marki wreszcie zaczeły myśleć konstruktywnie i dostosowują swoje projekty do potrzeb kobiet  z tak zwanej ulicy choć nie wszystkie.   Na tegorocznym Nowojorskim Tygodniu Mody zapachniało wiatrem zmian.  Marka bieliźniarska “Lane Bryant” postawiła na promocję modelingu w rozmiarze plus size. Takie działania pomagają w samoakceptacji kobiet i budowniu pozytwnego wizerunku kobiet z tzw. kragłościami w przemyśle modowym. 
 
 
Twarzami marki były: Ashley Graham, Precious Victoria Lee , Georgia Pratt, Candice Huffine , Sabina Karlsson , Justine Legault. Modelki spisały się świetnie pokazując, że w różniorodności może być siła. Emanowały sexapilem i elegancją.  Zupełnie odwrotną postawą zwróciła na siebie uwagę Victoria Beckham, która do prezentacji swoich projektów zaprosiła modelki niezwykle szczupłe.  Może nawet zbyt szczupłe. Jednak ciągle to projektant wybiera jak będzie promował swoją markę.  Często wyśrubowane wymogi stawiane modelkom stają się wręcz absurdalne. Przekreślając karierę wielu pięknych i utalentowanych dziewczyn. Wracając do mojego cytatu z piosenki chciałabym się kiedyś obudzić w świecie w którym ubiór zdobi człowieka a nie w którym ciało jest jedynie wieszakiem.

niedziela, 27 września 2015

Czas na zwierzenia blogera (Libster Blog Award)



Oczywiscie, że na wstępie chcę podziękować za moją nominację YOUR  UNIQE BEAUTY  z bloga: http://youruniquebeautyblog.blogspot.com/. Z tego co się zorientowałam zabawa polega na tym, że nominujemy 11 blogów które są godne polecenia i nie mają zbyt długiego stażu. Nominowane blogerki odpowiadają na 11 pytań zadanych przez nominowanego. Nie można potem jednak wytypować osoby która nas wybrała.  Nominowanych należy  o tym fakcie powiadomić aby zabawa dalej się rozwijała. I tak usiadłam w niedzielne popołudnie i pomyślałam…kogo by tu…zaprosić, docenić, poznać lepiej. Nie było łatwo znaleźć 11 wschodzących gwiazd internetu ale udało się.
Muszę zaktualizować ten post bo otrzymałam również nominację od drugiej sympatycznej blogerki NULKI z bloga: http://cosmetykomaniak.blogspot.com, którą również pozdrawiam.

To moje nominacje:


PYTANIA DO MNIE:

1.Jaki jest Twój wieloletni kosmetyczny ulubieniec?
Celia, Kolagen + algi, Krem nawilżający przeciw zmarszczkom. Lubię go bo jest tani, skuteczny, dobry.

2.Wolisz kosmetyki czy ubrania? (Uzasadnij dlaczego)
To trudne pytanie. Ubiór to nasza druga skóra a kosmetyki dbają nie tylko o nasz wygląd ale działają także na nasze samopoczucie.  Dlatego wybieram kosmetyki ;)

3.Jaki jest Twój ulubiony sklep?
"Rossmann" zaglądam tam co najmniej dwa razy w tygodniu. Jakoś zawsze jest mi po drodze.

4.Jaki był Twój cel który osiągnęłaś i jesteś z tego dumna?
Lubię brać udział w tak zwanych kreatywnych konkursach. Kilka lat temu udało mi się zaprojektować wzór kafelki ceramicznej, którą hiszpański producent mógł wdrożyć do produkcji. 

5.Bez czego nie wyobrażasz sobie życia? (Uzasadnij dlaczego)
Bez poczucia humoru na co dzień J. Nie, tego chyba nie muszę uzasadniać.

6. Czy posiadasz zwierzę?
Obecnie nie mam. Byłam jednak posiadaczką sporego zwierzyńca. Pies, dwa koty, ptaszek a i nawet jeżyk. Jestem zdecydowanie zwierzolubem.

7. Jaki jest Twój ulubiony kanał YT?

8. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Naleśniki.

9. Miejsce w którym chciałabyś zamieszkać?
Nowy Jork ale chyba tylko na jakiś czas? Myślę,że kultura amerykańska nie jest zbyt przystępna dla europejczyków.

10. Wolisz błyszczyk czy szminkę? (Uzasadnij dlaczego)
Błyszczyk. Szminka zwłaszcza o intensywnych kolorach pasuje raczej na specjalne okazje.


11. Jaki jest Twój ulubiony napój?
Herbata z sokiem aroniowym mmm.

PYTANIA DO BLOGEREK:

     1. Co dla Ciebie jest najważniejsze w życiu?
   2. Czy uważasz, że bloger powinien mieć swój własny styl w prowadzeniu bloga, czy słuchać porad innych?
    3. Gdzie można kupić prawdziwe unikaty ubraniowe? Sieciówka, internet, SH, mały butik.
    4. Czy udało Ci się kiedyś ubrać tak, że nie poznałaś sama siebie? W sensie pozytywnym lub negatywnym.
     5. W jakim kolorze najbardziej Ci do twarzy?
     6. Czy uważasz, że mężczyźni są dobrymi stylistami? (fryzury, ubrania)
     7. Czy lubisz częste zmiany wizerunku.
     8. Czy sprawdzasz skład kosmetyków przed ich zakupem?
     9. Jaki zapach perfum najbardziej lubisz?
     10. Jak lubisz spędzać czas wolny?
     11. O co poprosiłabyś złotą rybkę?

czwartek, 24 września 2015

Koktajl imbirowo-kofeinowo-ziołowy na włosy


 

Wprawdzie bez palemki i wisienki ale wpływa korzystnie na włosy. Własne specyfiki są często bardziej skuteczne od tych kupnych. Zawierają bowiem tylko naturalne składniki i nie posiadają dodatków chemicznych które mogą negatywnie wpływać na kondycję naszych włosów i skóry. Dlatego czasem zaglądam do tak zwanego „poradnika babumi”. Ha,ha…nie do poradnika wujka Google on wszystko wie co dobre. Sporządziłam bardzo szybką i skuteczna wcierkę na skórę głowy która eliminuje wypadanie włosów, ogranicza ich przetłuszczanie i stymuluje porost nowych włosów. Ingrediencja mojej wcierki to cztery podstawowe składniki oraz odrobina alkoholu. Najpierw opiszę Wam ich działanie a potem sposób przyrządzenia. Zatem składniki to:

Imbir - Ma silne działanie odkażające i antyseptyczne. Jego właściwości lecznicze było znane w starożytnej medycynie chińskiej, tybetańskiej i indyjskiej. Poprzez swoje działanie rozgrzewające rozszerza pory daje uczucie odświeżenia. Ułatwia wchłanianie substancji odżywczych przez skórę. Sok z imbiru jest dobrym środkiem na niewielki oparzenia i stany zapalne skóry. Poprawiając ukrwienie skóry głowy wpływa zatem korzystnie na porost i wzmocnienie włosów.

Kofeina - Ma działanie aktywujące oraz stymulujące cebulki włosowe do wzrostu. Zapobiega negatywnemu działaniu hormonów. Jest to szczególnie ważne w trakcie utraty włosów spowodowanych wysokim poziomem dihydrotesteronu (szczególnie spotykanym u mężczyzn). Po zastosowaniu kofeiny skóra staje się gładka i napięta a włosy błyszczące i łatwiej się układają. Wykazuje działanie przeciwzapalne i antybakteryjne.

Pokrzywa – Jedno z cenniejszych ziół zawiera witaminy B2, K1, C, kwas pantotenowy, flawonoidy, garbniki, kwasy organiczne, fitosterole i związki aminowe. Również jest bogata w mikroelementy: żelazo, fosfor, siarka wapń, magnez, potas, krzem i jod. Ponieważ działa trochę drażniąco na skórę głowy powoduje polepszenie krążenia co przyspiesza wzrost włosów. Eliminuje nadmierną potliwość dlatego normalizuje gruczoły łojowe jest zatem niezmiernie wskazana w przypadku pielęgnacji skóry tłustej. Stosowana w formie płukanki lub wcierki wzmacnia cebulki włosów zmniejszając łojotok i łupież.

Skrzyp - Popularnie stosowany w kosmetyce zawiera duże ilości krzemionki która jest źródłem zwalczania wolnych rodników, flawonoidy, sole mineralne, kwasy organiczne i saponiny. Jest bogaty w witaminy i minerały ( potas, krzem). Dzięki którym włosy wolniej się starzeją i stają się mocniejsze ( spowalnianie procesu siwienia). Po zastosowaniu go w formie płukanki włosy stają się silne i lśniące. Stosowany jest również jako środek leczniczy w chorobach takich jak: oparzenia, stany zapalne skóry a także łuszczycy w postaci okładów.

Sporządzanie wcierki i zastosowanie:

Do małego garnuszka należy wlać nie całą szklankę wody zagotować. Do wrzątku dosypuje jedną dużą łyżkę imbiru sproszkowanego, jedną dużą łyżkę kawy, dwie saszetki pokrzywy i dwie saszetki skrzypu polnego. Wszystko gotuje około 3 minut. Następnie należy płyn odstawić do ostudzenia i potrzymać trochę dłużej aby wywar był mocny i esencjonalny. Następnie powstały płyn odcedzamy przez sitko. Czynność należy wykonać najmniej 4 razy gdyż kawa i imbir osadzają się na dnie. Do takiej płukanki dolewam kieliszek alkoholu. Całość odstawiam na kilka godzin. Po tym czasie wcierka jest gotowa do użytku. Przed rozpoczęciem stosowania wcierki należy zrobić próbę na skórze ponieważ imbir i pokrzywa mogą uczulać jeżeli ktoś jest alergikiem. Początkowo wcierkę stosowałam codziennie jednak wypraktykowałam, że ponieważ wykazuje ona lekkie działanie drażniące najlepiej stosować ją na kilkanaście godzin przed myciem głowy. Dobrze również pamiętać, że jest dość ciemna i może przyciemniać włosy blond choć w takich małych ilościach (4 ml w strzykawce) nie jest to zauważalne. Ogólnie polecam ją wszystkim włosomaniaczkom. Taki koktajl wzmacnia cebulki włosowe, stymuluje porost włosów ograniczając ich wypadanie oraz ma bardzo ładny zapach kawowo - imbirowy.

niedziela, 20 września 2015

Moje „tete a tete”

 

Prywatna konwersacja pomiędzy dwojgiem ludzi wymiana myśli, poglądów a czasem gustów. Jest jeszcze możliwość, że po prostu chcę zostać sam na sam. Tak naprawdę jednak drugiej pary oczu mi potrzeba do oceny mojej nowej pary kolczyków wykonanych jak zwykle własnoręcznie. Nie są skomplikowane po prostu ażurowy wzór koronki mały czarny koralik i kilka srebrnych cyrkonii. Są jednak widoczne z daleka i można je założyć na przykład do małej czarnej albo do codziennej stylizacji. Czarny ognisty koralik sprawia, że kolczyki niemal żyją i na pewno znajdą jakąś zainteresowaną parę oczu. Pozdrawiam zaglądających na mojego bloga i zapraszam do komentowania postów oraz dołączenia do grona obserwatorów.

poniedziałek, 14 września 2015

Zwyczajnie - kobieta

 

Znana francuska stylistka i dziennikarka Nathalie Croquet podjęła się realizacji projektu pod nazwą „Spoof”. Efekt to cała seria zdjęć które można było obejrzeć na wystawie w galerii Liewij Edelkoort oraz na instagramie autorki niecodziennego przedsięwzięcia. Celem było niemal identyczne odtworzenie zdjęć promujących znane marki: Sonia Rykiel, Givenchy, Acne Studios, Etam, Lancome, Zadig and Voltaire, Lanvin, Isabel Marant. Nad wizerunkiem modelek występujących w takich kampaniach pracuje cały sztab stylistów i grafików. W tym przypadku też tak było dołożono szereg starań aby zdjęcia nie odbiegały od oryginałów pod względem technicznym. Wyzwaniem okazało się ukazanie zwyczajnej kobiety która nie spełnia standardów typowej modelki pod względem wieku i sylwetki. Co ciekawe Nathalie Croquet stwierdziła w jednym z wywiadów „Tak naprawdę, na tych zdjęciach nie widzę siebie”. Prawda jest taka, że profesjonalne sesje mają na celu upiększyć i uwydatnić to co słabo dostrzegalne na co dzień za pomocą wszelkich środków. Czy to dobrze nie wiem. Na pewno dziennikarka wywołała dyskusję na ten temat. Ja osobiście oczami wyobraźni widzę jak przygotowuję do takiej sesji moje koleżanki albo napotkaną osobę na ulicy. Co by z tego wyszło? Wracając do tematu czy „zwyczajnie zwyczajna kobieta” może być twarzą słynnych światowych marek. Myślę, że tak. Ostatnio pojawiło się nawet kilka agencji które szukają ludzi zwyczajnych a jednak wyróżniających się z tłumu. Trochę dla prowokacji a może dla zwiększenia zainteresowania nazywają się „Agencjami brzydkich ludzi”. W genialny sposób Nathalie Croquet udowodniła, że zdjęcie to magia chwili zatrzymana w czasie nie zależnie od wieku i sylwetki osoby która na nim występuje.

czwartek, 10 września 2015

Nie dla niedoskonałości

 


Wczoraj znowu wykipiało mi mleko. Roztargnienie to jedna z cech charakteru niedoskonałych. Niby wszystko kontroluje a jednak nie jest tak jak bym chciała do końca. Ostatnio szalenie modny typ „idealnej pani domu” wymyka się spod kontroli chyba nie tylko mnie. Wszyscy i wszystko jest i ma być takie doskonałe. A ja tymczasem stworzyłabym taki mały plebiscyt po tytułem: „Niedoskonałość Roku” :) i kto wie czy nie zajęłabym jakiegoś miejsca w pierwszej dziesiątce. Jednak walczę z niedoskonałościami wytrwale i na wiele sposobów. Choć roztargnienie w dbaniu o cerę też mi się zdarza. Zwłaszcza, że moja cera jest problemowa. Cera idealna to marzenie. Czy na pewno? Wystarczyło wpaść na krótko do zaprzyjaźnionej apteki żeby za darmo to sprawdzić. Niespodziewanie dostałam całą reklamówkę próbek z dermokosmetykami. Mimo wszystko postaram się Was nie zamęczyć moimi testami i dorzucić coś ciekawego od czasu do czasu. Postanowiłam zacząć od próbek firmy La Rosche-Posay (Part 1) bo mam jeszcze 5 kolejnych produktów z ich serii do oceny. Drogie marki powinno się przetestować zanim zdecydujemy się na ich kupno a ta z pewnością do takich należy.

Na pierwszy ogień poszedł krem Effaclar Duo z wodą termalną z La Roche-Posay. Jest to krem eliminujący zmiany trądzikowe o podwójnym działaniu. W prawdzie nie jestem nastolatką ale mam cerę mieszaną i w tzw. strefie T zdarzają się drobne niedoskonałości wymagające korekty. Krem ma bardzo lekką konsystencję i działanie odblokowujące pory. Jeśli chodzi o skład to zawiera piroktonian olaminy o działaniu antybakteryjnym, niacydamid i wodę termalną o działaniu łagodzącym. Oczyszczanie skóry zapewnia LHA (lipohydrokwas) a także kwas linolowy, oba składniki są również odpowiedzialne za eliminację martwych komórek naskórka. Faktycznie wywiązał się bardzo dobrze ja stosowałam go jako podkład pod makijaż. Przy dłuższym stosowaniu można zredukować powstawanie zaskórników.

Kolejna testowana przeze mnie próbka to Hydreane BB krem z wodą termalną La Roche-Posay. Zawiera glicerynę, witaminę E, masło Shea, Olejki: z passiflory, brzoskwiniowy, z migdałów, otrębów ryżowych i kukurydziany. Myślę, że w przypadku kremów wyrównujących koloryt bardzo istotna jest ich konsystencja i właściwości korygujące. Należy wspomnieć, że użycie wody termalnej w tego typu kremach powoduje, że są delikatne i jedwabiste. Woda termalna jest niezwykle miękka posiada bogaty skład soli mineralnych i oligoelemntów. Krem doskonale ujednolica cerę jednocześnie jej nie obciąża.

No i na koniec deser ostatnia próbka testowanego przeze mnie kosmetyku marki La Roche-Posay to wygładzająco–nawilżające mleczko do ciała (Iso-Urea Lait). Przeznaczone jest do skóry suchej i szorstkiej z tendencją do rogowacenia. Zatem jak zapewnia producent nadaję się na partie wrażliwe skóry narażonej na przesuszenie: łokcie, kolana, łydki. Nie wiem dlaczego produkt jest skategoryzowany jako mleczko. Konsystencją przypomina raczej cięższy balsam. Po jego użyciu na skórze pozostaje cienka warstewka kosmetyku i jak dla mnie nie wchłania się zbyt szybko. Jednak jak coś ma nazwę „lait” to powino być ultralekkie a to mleczko takie nie jest. Być może nie trafiłam w to czego szukałam albo może to taka mała niedoskonałość w nazewnictwie producenta. ;)

środa, 26 sierpnia 2015

W odcieniu patyny



 





Zastanawiałam się kiedyś dlaczego Statua Wolności jest zielona? Otóż pokryta jest miedzią. Patynowy nalot jest zjawiskiem pożądanym. Nie niszczy metalu lecz chroni go przed korozją. Nie wszystko złoto co się świeci. Nie wiem dlaczego nie przepadam za złotym kruszcem w biżuterii, choć jak najbardziej pasuje do eleganckich kreacji. Może dlatego, że złoto jest takie zauważalne i wyraziste. Jednak miedź i mosiądz zawsze nabierają szlachetnej patyny i wydają się bardziej wyjątkowe. W przedstawionej przeze mnie stylizacji użyłam nieoczywistego kompletu. Ciężki mosiężny wisior to nic innego jak odczepiona klamra z nieużywanego już dawno paska. Przyjrzyjcie się ile takich zapomnianych ciekawych dodatków można wyszukać choćby w secondhand’zie za kilka złotych. Bransoleta to stary pokryty zielenią oryginał. W komplecie doskonale się uzupełniają i nadają mojej stylizacji atrakcyjnego charakteru. Post nie jest zupełnie oczywisty bo można go zaliczyć do kategorii tak zwanych stylizacji pod biżuterię a nie na odwrót.

środa, 12 sierpnia 2015

Henna drogocenna

 


Dobroczynna henna, drogocenna henna posiada w składzie magnez, wapń, potas oraz mikropierwiastki (cynk, żelazo, miedź, mangan) a także liczne enzymy, błonnik, witaminy A, D, B oraz kwasy oleinowy i linolowy. Jest dobrym środkiem w łagodzeniu chorób skóry takich jak egzema i łuszczyca. Wykazuje działanie przeciwłupieżowe. Własnym sposobem można zrobić specjalną pastę z dziegciu i oliwy. Po jej zastosowaniu włosy stają się odżywione mniej podatne na wypadanie a łupież znika. Henna zabezpiecza włosy przed promieniowaniem słonecznym i UV. Poprawia także strukturę włosów i zamyka ich łuski, nadając im gładkość i połysk, zapobiega rozmnażaniu się bakterii na skórze. Posiada również delikatne właściwości koloryzujące. Jednak w dzisiejszym poście chciałam zaproponować ją głównie jako składnik wzmacniający włosy osłabione i wypadające. Powszechnie dostępne są maski na bazie henny. Stosowałam co najmniej dwie do włosów jasnych. Warto porównać oba kosmetyki.

Pierwszy to L’biotica Biovax intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. Maseczka w widoczny sposób poprawia kondycję włosów. W składzie ma sok z aloesu, miód i oczywiście hennę, dzięki czemu włosy stają się odżywione i nawilżone. Delikatna konsystencja sprawia, że włosy nie są obciążone dobrze się układają. Po dłuższym stosowaniu poprawia się ogólny stan cebulek włosowych. Biovax jest jednak mniej dostępny i nie zawsze mogłam go kupić bezproblemowo. Szkoda bo jak dla mnie jest idealna. Cena: 250 ml - 18 zł.
Skład: Aqua ( woda), Cetyl Alcohol (alkohol), Ceatryl Alcohol (and) Ceteareth - 20 (alkohol), Cetrimonium Chloride (sól aminowa, substancja konserwująca), Aloe Barbadensis Leaf Juice sok z aloesu), Mel Extrat (miód), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil (olej ze słodkich migdałów), Lawsonia Intermis Extract (henna), Gliceryn (gliceryna), Acetylated Lanolin (emolient), Pafrum (zapach), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Benzyl Alcohol (alkohol),Methylisothiazolinone (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (kwas cytrynowy), Triethanolamine, Linalool (alkohol), C.I.42090

Druga maska to powszechnie polecana Laboratorium Pilomax, Maska regenerująca włosy zniszczone jasne, Henna Wax. Zawiera ekstrakt z henny i rumianku. Wzmacnia, nawilża i wygładza włosy. Właśnie dodatek rumianku sprawia, że łagodzi podrażnienia na skórze głowy oraz dobrze wpływa na kolor włosów jasnych. Z plusów należy wymienić także bardzo ładny zapach. Maska jest dość wydajna o nieco cięższej konsystencji w porównaniu z maską Biovax’a. Może właśnie ten fakt albo brak aloesu sprawia, że jest mniej skuteczna jak dla mnie pod względem nawilżenia. Choć posiada wielu zwolenników. Cena: za duże opakowanie 480 ml zapłacimy 35 zł.
Skład: Aqua (woda), Stearyl Alkohol, Cetyl Alkohol, PEG-100 Stearate, Gliceryl Stearate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Lawsonia Inermis Extrat, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Extract, Behenamidopropyl Dimethylamine, Lactic Acid, DMDM Hydantoin, Parfum, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Chloride, Disodium EDTA, CI 19140.
Myślę, że dobrze poszukać na półkach drogeryjnych produktów które zawierają hennę. W swoim składzie mają dużo mniej środków konserwujących wiec mogą być stosowane przez alergików.

sobota, 1 sierpnia 2015

Seksistowski spot reklamowy?

 

Szukając dla Was nowych akcji promujących i propagujących kobiety natknęłam się na najnowszy spot reklamowy dotyczący „Europejskiej Stolicy Kultury 2016” – Wrocław. Jako wrocławianka nie mogę przejść obojętnie i nie wypowiedzieć się w sprawie jak zwykle należę do mniejszości. Kampanie reklamowe i ich odbiór w różnych środowiskach nigdy nie jest jednakowy. Jednak myślę, że nagle rozpętała się burza w szklance wody wobec właściwie niewinnego spotu. Owszem miał reklamować wizerunek Wrocławia pod kątem kultury. Autorzy wpadli jednak na pomysł użycia kilku fotek i zdań sugerujących, że warto odwiedzić Wrocław dla pięknych kobiet (wrocławskich). Nagle pojawiła się fala oburzonych i obrażonych. Wypowiadają się eksperci zazwyczaj mężczyźni, że to uwłaczający seksistowski spot o małej wartości artystycznej. Do tego stopnia, że z większości stron linki do niego zostały pousuwane. Czy tak jest naprawdę? Przypomina mi się oczywiście klip Donatana i Cleo który miał w pewien sposób również reklamować wycinek Polskiej kultury i posiadał jak dla mnie dużo więcej elementów prowokacyjnych. Może u twórców muzycznych taki wizerunek jest dozwolony. Ja osobiście odebrałam ten spot pozytywnie mimo, że może nie mówi wprost o wysokiej kulturze. Jednak istnieje coś takiego jak „couchserfing” to zapraszanie do siebie obcokrajowców nie tylko odnośnie samej kanapy ale można komuś zaoferować wyjście na kawę do muzeum czy pozwiedzanie miasta. Tak się zastanawiam czy poznawanie ludzi nie jest w pewnym sensie poznawaniem ich kultury. Może Polscy panowie boją się najazdu przystojnych obcokrajowców. To byłby dopiero seksizm i niesprawiedliwość…haha. Myślę, że cały czas internet promuje zachowania hejterskie w stosunku do kobiet. Jeśli coś się mówi o kobietach pozytywnie w sensie ich urody czy wizerunku nagle staje się seksistowskie. Być może komuś się nie spodobało, że spot był wyprodukowany za pieniądze społeczne (produkcja TVP) gdyby to zrobić prywatnie… aaa to co innego. Kiedy nie wiadomo o co chodzi często chodzi o pieniądze.
Daje Wam link do oryginalnego spotu, póki jeszcze tam jest :) i drugi z negatywną wypowiedzią eksperta od mediów.

http://www.kampaniespoleczne.pl/kampanie,3237,wroclaw_piekne_kobiety_i_wata_cukrowa
http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/spot-promujacy-europejska-stolice-kultury-seksistowski-i-uwlaczajacy-jest-protest,445690.html

Napiszcie co o tym myślicie?

piątek, 31 lipca 2015

Wachlarze o 100 twarzach


 

Tego lata handmade pochłonął mnie na dobre. Biżuteryjne cacka mogą się przydać na wiele okazji zarówno letni spacer może być inspiracją do ich ubrania jak i na przykład ślubny piękny poranek kiedy chcemy wyglądać inaczej niż zwykle. Zastanawiam się tylko jak oddać to co mogą wyrażać za pomocą nazwy. Myślę, że moje białe koronkowe kolczyki nawiązują do pięknych chińskich wachlarzy bogato zdobionych wyszywanych oczywiście z ażurowymi motywami. Były to tzw. „wachlarze o 1000 twarzach” mandarynów których postacie były stałym elementem zdobniczym. Moje koronkowe kolczyki są dość duże i nie każda osoba będzie się dobrze czuła w takim modelu. Jednak to idealny dodatek gdy chcemy podpiąć włosy w eleganckiego koka. Jak widzicie kolczyki są jak najbardziej eko - często używam do ich wykonania elementów z recyklingu. Można by je również nazwać z czystym sumieniem art-eko. Zapraszam do komentowania posta.

niedziela, 26 lipca 2015

Sen to regeneracja

 

Tak jak wiele internetowych testerek otrzymałam darmowe próbki balsamu IDEALIA SKIN SLEEP. Jest on bardzo przyjemny o delikatnej żelowej konsystencji. Pierwsze wrażenie jakie miałam po jego zastosowaniu to efekt nawilżenia i ochłodzenia jest więc idealny latem gdy cera jest wysuszona i odwodniona. To z pewnością efekt dobrze skomponowanych składników między innymi : kwas hialuronowy, kwas glicyryzynowy i kofeina dają natychmiastowy zastrzyk energii cerze nawet jeśli jest zmęczona po całym dniu. Stosowałam go oczywiście na noc zgodnie z zaleceniami producenta. Balsam utrzymuje się na skórze, aż do rana dzięki czemu składniki mogą dłużej wnikać w głębsze warstwy naskórka. Jest bardzo wydajny dzięki lekkiej konsystencji, ponieważ niewielka jego ilość wystarcza na jedną aplikację. Myślę, że jest doskonały dla kobiet pracujących długo i intensywnie co niestety odbija się również na wyglądzie skóry. Pomyślałam sobie w tym momencie o moich koleżankach…z pewnością niejedna byłaby zadowolona z takiego zakupu i poleciłaby go innym. W szybki sposób można poczuć się wypoczętym i pozbyć oznak zmęczenia. Ja zastosowałam go przed ważnym wyjściem na pewno spełnił moje oczekiwania. Szkoda tylko, że nie mam możliwości stosowania go dłużej. Myślę, że mogę go z czystym sumieniem polecić na moim blogu. Fajnie, że firma Vichy naprawdę dba o to jaka jest opinia klientek o produktach.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Le grand bleu



 

Był taki film Luca Bessona. Dużo słońca, woda, dwóch nurków, rywalizujących w dyscyplinie sportu dość osobliwej, czyli zanurkowaniu jak najgłębiej bez aparatu do oddychania. Pojawia się oczywiście kobieta piękna Johana. Film jest ciekawy bo ma dwa zakończenia pierwsze to jak główny bohater nie wypływa na powierzchnie wybierając głębie oceanu na zawsze. Jednak w wersji amerykańskiej wypływa na powierzchnię trzymając się grzbietu delfina. Amerykanie po prostu lubią zakończenia z happy end’em. Moja letnia propozycja wykorzystania wielkiego błękitu, to również dwie propozycje w jednym. Bawełniana długa turkusowa spódnica uszyta z koła układa się świetnie. Ja ją ubrałam dołem do góry dlatego jest także sukienką. Pas podkreślony jest szerokim paskiem aby mocno zarysować talię, a dół takiej letniej sukienki układa się trochę asymetrycznie. Całość dopełnia czarne bolerko bądź szyfonowa narzuta. Na pewno tak bym wystylizowała Johanę z „Wielkiego Błękitu”. Co to jest, że latem w błękicie każdemu do twarzy. Dużo słońca życzę wszystkim urlopowiczom :)

środa, 1 lipca 2015

Zachód czarnego słońca

 

Wielu projektantów przeżywa ostatnio fascynację koronką. Są po prostu wszędzie na tenisówkach, ubraniach nawet na obudowach do telefonów. Dlatego i mnie dopadła ta inspiracja. Przedstawiam Wam pierwszy komplet biżuterii koronkowej i raczej nie ostatni wykonany własnoręcznie przeze mnie. Dlaczego zachód czarnego słońca, bo delikatność czarnej koronki przypomina zjawiska tajemnicze i nierealne. Taki komplet świetnie się nadaje do stylizacji w stylu gotyckim lub rockowym.


niedziela, 28 czerwca 2015

Wygraj stylizacje

 

W dzisiejszym krótkim poście chciałam Was zachęcić do udziału w konkursie promowanym przez serwis DOMODI. Pomyślałam, że niejednej z nas przyda się kilka nowych ciuszków. Do wygrania jest zestaw ubrań i butów który sama sobie skompletujesz na stronie sponsora. Do wyboru są znane i cenione marki: Kazar, Orsay, Venezia, Deichmann, Adidas, Michael Kors, BonPrix, Stradivarius. Nie wiem jak wy ale ja lubię takie konkursy. Życzę wszystkim powodzenia. Wklejam Wam sam adres bo coś nie mogę go podlinkować. Takie małe kłopoty techniczne. Miłej niedzieli.
http://www.wygrajstylizacje.pl/?utm_source=netsales_cpl&utm_medium=10898&utm_campaign=default&utm_term=default

czwartek, 25 czerwca 2015

W poszukiwaniu „hollywoodzkiego uśmiechu”

 


Walka z osadami na zębach to czasem walka z wiatrakami. Jednak w dzisiejszych czasach mamy wiele skutecznych metod odzyskania białego uśmiechu i to w dość krótkim czasie. Usuwanie osadów jest ważne również z przyczyn czysto zdrowotnych nie tylko estetycznych. Jeżeli jest go zbyt wiele na zębach namnażają się na powierzchni zębów bakterie chorobotwórcze wywołujące próchnicę. Duża ilości kamienia nazębnego powoduje zapalenia dziąseł a co w konsekwencji może spowodować początki paradontozy. Tyle straszenia. Ja poszukałam metod tanich i skutecznych na wybielanie zębów.

Nie mając zbyt wiele pieniędzy w kieszeni należy pomyśleć o wizycie u lekarza stomatologa który oferuje usługi NFZ. Raz w roku można zrobić tzw. skaling zębów czyli usuwanie kamienia nazębnego (bezpłatnie - w ramach ubezpieczenia). Wykonuje się go za pomocą specjalnego urządzenia (skaler) który wytwarzając ultra dzięki doprowadza do wibracji złogów kamienia poprzez małą końcówkę narzędzia. Zaraz po miejscowym rozbiciu i usunięcie złogów które narosły na zębach powierzchnia zęba jest opłukiwana strumieniem wody pod ciśnieniem. No właśnie należy pamiętać przed wizytą skalingu, aby nie robić zbyt mocnego makijażu na twarzy, bo może on ulec…spłynięciu. To taki mały żart ale naprawdę Pani higienistka mocno mnie zmoczyła niestety jest to nieunikniona niedogodność tego zbiegu. Zabieg trwa ok. 15 minut i jest bezbolesny choć może podrażniać dziąsła. Skaling nie usuwa przebarwień i osadów z herbaty, kawy czy palenia papierosów. Tylko i wyłącznie kamień nazębny.

Piaskowanie – To kolejny zabieg higieniczny który wykonuje się je często zaraz po usunięciu kamienia. Jest to czyszczenie zębów z osadów za pomocą wody pod ciśnieniem z drobinkami piasku dentystycznego. Zabieg poleruje i wygładza chropowatą powierzchnię tuż po skalingu. Koszt piaskowania to cena rzędu 50-120 zł w zależności od gabinetu.

Na koniec dentysta wykonuje tzw. polishing: to czyszczenie za pomocą różnego rodzaju past dentystycznych. Zawierają one w swoim składzie środki polerownicze i ścierne (o różnej klasie ścieralności), hydroksyapatyt i fluor. Zamykają kanaliki zębowe i zabezpieczają przed nadwrażliwością. Polerowanie odbywa się za pomocą specjalnej szczotki, gumek oraz pasków do oczyszczania przestrzeni miedzy zębowych. Po tym zabiegu powierzchnia zębów jest idealnie gładka. Cena zabiegu to 50 zł. Po tym wszystkich zabiegach można wykonać jeszcze fluoryzację to koszt ok. 120 zł.

Ja poddałam się zabiegowi skalingu i polishingu. Oba zabiegi były w moim przypadku zupełnie wystarczające. Z rezultatów jestem ogromnie zadowolona zęby wyglądają biało i świeżo. Najlepsze jest jednak to, że efekt jest natychmiastowy zaraz po wyjściu z gabinetu. Jeśli chodzi o koszt to jedyne 50 zł.
Utrzymanie dobrego stanu higieny jamy ustnej i zębów zależy jednak od jego użytkownika. Okazuje się, że jeżeli jesteś palaczem lub kawo-herbato-lubem niestety mogą pojawić się nowe osady już po upływie 6 miesięcy. Wprawdzie nie palę ale jestem tzw. herbaciarą. I tu zaskoczenie, Pani higienistka poleciła mi stosować raz dziennie pastę dla palaczy. Hmmm, dziwne ale skuteczne. Zaraz po wyjściu zakupiłam pastę „Clinomyn” dla palaczy ma o wiele większy stopień ścieralności i pomaga walczyć z przebarwieniami na zębach. Mogę ją polecić z czystym sumieniem koszt to ok. 10-14 zł.


Metody opisane to środki współczesnej medycyny stomatologicznej. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie poszukała domowych sposobów na utrzymanie białego uśmiechu. Myślę, że dodatkowo 1-2 w tygodniu można spróbować wybielić zęby następującymi miksturami.

1. Mieszany pół łyżeczki sody oczyszczonej i jedną rozgniecioną truskawkę – Papkę wetrzeć w zęby i pozostawić na ok. pięć minut. Truskawki zawierają kwas jabłkowym enzym, który oddziałuje na przebarwienia, natomiast gdy soda oczyszczona usuwa je. Po „zabiegu” należy oczyścić zęby szczotkując pastą do zębów.

2.Silne działanie wybielające ma sok z cytryny zmieszany z sodą oczyszczoną. Tak przygotowaną mieszanką myjemy zęby, trzymamy kilka minut na zębach i płuczemy wodą. Metodę tą należy stosować jednak ostrożnie i rzadko gdyż osłabia szkliwo zębów.

3. Pasta wybielająca z sody oczyszczonej i wody utlenionej. Otrzymujemy ją mieszając 2 łyżeczki sody oczyszczonej i 2-3 łyżeczki wody utlenionej oraz trochę pasty do zębów. Tak przygotowaną pastą szczotkujemy zęby około 3 minuty. Na końcu myjemy zwykłą pastą. Nie należy używać do tego wody o stężeniu wyższym niż 6% nadtlenku wodoru, ta kupiona w aptece ma 3%. Czytałam kilka opinii lekarzy stomatologów na ten temat. Niestety nie spotkałam się z pochlebną recenzją tej metody. Pierwszy zarzut to taki, że środki używane w gabinetach dentystycznych posiadają stężenie nadtlenku wodoru aż 30 % wiec efekt wybielenia po prostu musi być natychmiastowy. Natomiast metoda domowa to zaledwie 3% w naszej paście. Drugi zarzut to jakoby płukanie jamy ustnej wodą utlenioną spowoduje tylko uszkodzenie błony śluzowej dziąseł. Ja myślę, że raz w tygodniu taki zabieg nie powinien zaszkodzić zębom.

Takie właśnie były moje poszukiwania „hollywoodzkiego uśmiechu” w internecie jak i w gabinecie dentystycznym. Metod jest wiele trzeba tylko dobrać te najbardziej optymalne ze względy na zasobność naszego portfela jak i na zdrowie. No i przypominam jedzcie duuuużo truskawek i pijcie mniej herbaty.

niedziela, 21 czerwca 2015

„FMPUS” after…


 

W miniony weekend zgodnie z zapowiedzią wybrałam się na targi „Fashion Meeting POP UP STORE” niestety nie miałam za dużo czasu na buszowanie po stoiskach. Dlatego postanowiłam poddać się chwili i tak zwanemu pierwszemu wrażeniu na tej imprezie będąc tam niespełna godzinkę. Są to targi promujące niezależnych projektantów. Trudno jednak przechodząc miedzy stoiskami i nie przymierzając ubrań wyłowić te najciekawsze propozycje. Z ubrań zwróciłam uwagę na dwóch projektantów. Pierwsza godna wyróżnienia moim zdaniem była marka „M.Unique”.



Firma rodem z Łodzi proponuje odważne projekty dla kobiety nowoczesnej. W kolekcji można znaleźć elementy łączące fakturę, strukturę i odważne kolory. To właśnie kolory przyciągają oko klientów z daleka choć marka posiada w swojej ofercie również bardziej stonowane kreacje. Cenowo mogę wymienić tylko to co oglądałam: projekty sukienek były w przedziale od 379 zł do 629 zł.

Druga marka która zatrzymała mnie na swoim stoisku na dłużej to „Mimika Feather Cloudes”. To zupełnie nowa firma, proponuje odzież skórzaną uszytą z najwyższej jakości skór pochodzenia włoskiego. Co ciekawe, można tu uszyć kreacje według własnych projektów. Choć te markowe są bardzo dobre uważam. Szczególnie przypadły mi do gustu spódnice i sukienki które były wykończone koronką ze skóry - tak to można nazwać. To coś naprawdę ciekawego wizualnie, coś co sprawia, że ciężka skóra wygląda elegancko.


No i to by było na tyle jak dla mnie choć wystawców z odzieżą było o wiele, wiele więcej. Jednak przewagę w moim mniemaniu miały zdecydowanie dodatki, czyli torebki i biżuteria. Zdecydowanym liderem tych targów może być firma „Bajaga Studio”. Prezentuje świetne projekty torebek i akcesoriów z nadrukami roślin, kwiatów, zwierząt, architektury. Wszystkie projekty są absolwentki ASP w Łodzi Pani Agnieszki Żrałki, wiec mają mocno artystyczny charakter. Cena za torebkę - 168 zł. Chciałabym taką torebkę mieć w swojej szafie :)



Wreszcie biżuteria wyłowiłam trzy ciekawe marki. Pierwsza to „Pulchra” której właścicielką jest Pani Aleksandra Dajczak, nawiasem mówiąc bardzo sympatyczna osoba. Projektantka wykonuje kolczyki, wisiory i inne dodatki z elementami roślinnymi oraz tzw. steampunk (elementy zegara). Wszystko jest zatopione w żywicy chemoutwardzalnej a doskonale wypolerowana powierzchnia sprawia wrażenie szklanej biżuterii.Nie pytałam o ceny w całej oferowanej kolekcji ale wiem, że kolczyki były za 49 zł wiec dość przystępna cena.


Autorem kolejnej oryginalnej biżuterii jest Pani Katarzyna Sobocka z „Galerii Cufer”. Wisiory i inne ozdoby wykonane są z miedzi. Forma sieci drucików lub solidne miedziane elementy stanowią niepowtarzalną oprawę dla kamieni półszlachetnych i minerałów. To taka biżuteria bliska naturze, czyli coś co lubię.



Ostatnim twórcą biżuterii na którego zwróciłam uwagę jest Pani Jadwiga Garbaciak. Wykonuje niezwykle kolorową a zarazem delikatną w odbiorze biżuterię. Wszystko wykonane jest w szalenie modnej ostatnio technice sutasz. Myślę, że nie jedna kobieta kupiłaby takie cacko na jakąś ważniejszą imprezę do eleganckiej zwiewnej sukienki.



Na końcu mogę jeszcze wspomnieć, że odwiedziłam także stoisko „Glass House Instytut Zdrowia i Urody” z Wrocławia. Firma oferujące kompleksowe zabiegi kosmetyczne, rewitalizujące i upiększające a także z zakresu medycyny estetycznej. Na stoisku tym zostałam obdarowana całą masą ulotek reklamowych opisujących dokładniej ofertę.
Podsumowując mój krótki spacer po stoiskach „Fashion Meeting POP UP STORE” na pewno warto zajrzeć za rok i może coś wreszcie poprzymierzać … jak sądzicie?

czwartek, 18 czerwca 2015

Japońska recepta na młodość

 


Nie jest sekretem, że Azjatki dbają o swoją urodę tradycyjnymi metodami, które są sprawdzone od wieków. Popularnym składnikiem stosowanym w maseczkach i nie tylko jest oczywiście ryż. Posiada właściwości regenerujące i regulujące wydzielanie sebum oraz właściwości odmładzające.
Ryż w swoim składzie zawiera witaminy grupy B a także magnez, fosfor, cynk, potas, żelazo, wapń. Odmiany ryżu parboiled i ryż czarny mają również dużą zawartość witaminy E, do zastosowań kosmetycznych poleca się ryż dziki lub jaśminowy. Jeśli chodzi o działanie to stymuluje on produkcję kolagenu w skórze dzięki czemu spowalnia procesy starzenia. Posiada działanie przeciwzapalne. Stosowanie ryżu na skórę powoduje, że jest ona gładsza i rozświetlona. Ryż ma bowiem również delikatne działanie rozjaśniające na zmiany pigmentowe.
Ryż używany jest przez Azjatki w różnych postaciach i zawsze jest nieodzownym składnikiem poprawiającym kondycję skóry.

Tonik ryżowy

Jest chyba najbardziej znany i lubiany. Do przygotowania takiego naturalnego toniku potrzebujemy 3 łyżki ryżu i przegotowaną letnią wodę. Ryż należy zalać wodą w szklance troszkę ponad poziom ryżu. Wszystko należy dokładnie wymieszać i odstawić na kilka godzin. Zaleca się mieszanie co jakiś czas. W efekcie otrzymujemy mętną zawiesinę którą odcedzamy. Tonik trzyma się najlepiej w lodówce. Przed użyciem należy go wstrząsnąć. Maksymalny czas przydatności to 3-4 dni. Dlatego nie należy robić zbyt dużej ilości toniku.
Jest on bardzo lekki i nie zatyka porów doskonale oczyszcza i sprawia, że skóra staje się miękka. Wodę ryżową można zamrozić i użyć kostek do odprężającego odświeżającego masażu.


Puder ryżowy

To nic innego jak mąka ryżowa. Można kupić sobie taką w sklepie lub zrobić samodzielnie mieląc w młynku niewielką ilość ryżu. Puder ryżowy dodawany jest jako składnik fabrycznie wykonanych pudrów. Jego dobroczynne właściwości wykorzystywały Japonki od dawna. Ma działanie antybakteryjne i przeciw zapalne więc zalecany jest do cery trądzikowej ale i cera sucha może go śmiało używać choć nie w nadmiarze bo może zbytnio wysuszać szczególnie w czystej postaci. Sam w sobie nie ma koloru jednak ujednolica koloryt skóry i powoduje, że jest idealnie matowa.
Wypraktykowałam, że mieląc samodzielnie ryż na mączkę nie uzyskuję całkowicie jedwabistej konsystencji przypomina raczej drobniutki piasek. Jest to jednak również atut bowiem może być ona doskonałym peelingiem w połączeniu z mlekiem czy jogurtem. Taka papka to jednocześnie świetna maseczka. Można ją rozrobić dodając także miodu czy po prostu przegotowanej wody. Po dokładnym wymieszaniu należy odczekać kilka minut bo ryż dość długo wchłania płyny i następnie nałożyć na 15 minut na twarz. Po czym oczyszczamy skórę z resztek maseczki przegotowaną wodą. Cera po użyciu takiej maseczki jest odświeżona i zmatowiona.

Kleik ryżowy

Jest to uniwersalna maseczka, ekstra nawilżająca wiec zapobiegająca powstawaniu zmarszczek. Oto sposób jej przygotowania. Trzy łyżki ryżu namaczamy w zimnej wodzie następnie na małym ogniu rozgotowujemy do uzyskania gęstej papki. Na końcu dodajemy łyżkę ciepłego mleka i łyżkę miodu. Tak przygotowaną maseczkę trzymamy na twarzy około 20 minut. Po upływie tego czasu maseczkę zmywamy.

Olej ryżowy

Opisując jego skład warto zwrócić uwagę, że zawiera dużo witaminy E która jest odpowiadająca za dobre nawilżenie skóry oraz lepszą mikrocyrkulację w naczyniach krwionośnych skóry właściwej. Witamina E zawarta w oleju ryżowym neutralizuje wolne rodniki i ma działanie ochronne przeciw promieniowaniu ultrafioletowemu. Jest ona niezbędna w ochronie włókien kolagenu i elastyny. Olej ten zawiera kwasy linolowy i oleinowy które mą właściwości zmiękczające i regenerujące skóry wiec jest zalecany do cery suchej i skłonnej do przebarwień. Można go stosować w czystej postać wcierając w skórę twarzy lub dodawać do balsamów lub maseczek.
Przedstawiłam jeden z sekretów azjatyckich piękności w utrzymaniu zdrowej i młodo wyglądającej skóry. Myślę, że warto zaczerpnąć z wiedzy i doświadczenia kultur dalekiego wschodu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...